Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 17 maj, 2015 15:00

Seahawks
Gdynia
28
0 I 7
7 II 6
13 III 14
8 IV 0
- OT -
27
Eagles
Warszawa
rozwiń ͮ
 

Mistrzowski charakter Seahawks

Opublikowano dnia: 17 maj 2015 | Komentarze: 0

W rozegranym w niedzielę 17 maja meczu siódmej kolejki Topligi drużyna Seahawks Gdynia wygrała na własnym boisku z Warsaw Eagles 28:27.

Wydawało się, że słaba passa mistrzów Polski będzie trwać nadal. Po katastrofalnym meczu z Panthers i bardzo kontrowersyjnym zwycięstwie z Białystok Lowlanders do Gdyni przyjechali starzy znajomi Warsaw Eagles. Przyjezdni prowadzili już 27:14, ale Jastrzębie pokazały mistrzowski charakter i po thrillerze mogą cieszyć się z kompletu punktów. 

Graliśmy dziś poniżej oczekiwań, ale wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. Każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę. Pokazaliśmy charakter.
Daniel Piechnik, trener defensywy Seahawks Gdynia

O tym, że nie będzie to łatwy mecz Seahawks przekonali się już w pierwszej serii ofensywnej. Linia defensywna Orłów od razu postawiła twarde warunki wyłączając z gry największą gwiazdę gospodarzy – Angelo Pease’a. Rozgrywający Micah Brown zorientował się, że Pease może mieć spore trudności ze zdobywaniem terenu i postanowił uruchomić skrzydłowych. Jakub Leszczyński i Jakub Mazan współpracowali z Brownem, ale nie zdobyli punktów.  Uskrzydleni dobrą serią defensywną Eagles szybko wyszli na prowadzenie za sprawą Charlesa McCrea. To zagranie umożliwiła m.in. świetna akcja Jakuba Kłoskowskiego, który wyprzedził defensive backa Seahawks Huberta Chudego - byłego kolegę z Kozłów Poznań. 

Gospodarze nie potrafili znaleźć recepty na dobrze grających warszawian. Seahawks prezentowali się bojaźliwie i bez większego pomysłu w ataku. Pierwsze punkty udało im się zdobyć dopiero w drugiej kwarcie. Najpierw Micah Brown w sytuacji 4 i 13, będąc pod presją znalazł niekrytego Marcina Blumę. Weteran złapał futbolówkę, co pozwoliło zdobyć pierwszą próbę. Quarterback wykorzystał daną mu szansę i kilka akcji później sam z piłką pod pachą wbiegł w pole punktowe. 

Doprowadzenie do remisu nie zraziło jednak stołecznych. Drużyna Jacka Walluscha dominowała i w kolejnej serii znów wyszła na prowadzenie. Whyte z McCrea zdobyli razem kilkadziesiąt jardów i poprowadzili Eagles do pola punktowego. 

Seahawks mieli jeszcze szansę na decydujący cios przed zejściem do szatni, ale na kilka sekund przed przed końcem Angelo Pease został zatrzymany w odległości 10 jardów od end zone Eagles. Maciej Cetnerowski nie zdecydował się na akcję podaniową, co było sporym błędem, zresztą przez cały mecz Brown wykonał zaledwie kilka celnych podań. Jeszcze przed tą akcją z boiska wyrzucono Konrada Wasielę z Warsaw Eagles. Były zawodnik trzech zespołów zawodowej kanadyjskiej ligi CDL w przeciągu dwóch minut otrzymał dwie flagi za niesportowe zachowanie. - Jestem w szoku po tym jak Wasiela został wyrzucony z boiska. Za pierwszym razem próbował wyrwać leżącemu zawodnikowi piłkę, co jest niezgodne z przepisami. Drugą flagę otrzymał za pokazanie sędziemu i rywalowi, że podanie gracza Seahawks było niekompletne. W tej sytuacji dużą rolę odegrały różnice kulturowe – w Kanadzie takie rzeczy są dozwolone – tłumaczy Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles. 

Trzecia kwarta rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Charles McCrea, Andre Whyte oraz Michał Śpiczko poprowadzili ofensywę gości do kolejnego przyłożenia Whyte’a. Orły nad wyraz łatwo przedarły się przez linię defensywną i było już 19:7 dla warszawian. Jednakże wtedy sprawy w swoje ręce i nogi wziął Angelo Pease. Najskuteczniejszy gracz w lidze pognał prawie przez całe boisko w akcji powrotnej i mógł cieszyć się ze zdobycia kolejnych oczek. Gracze Eagles mogli tylko patrzeć na plecy niezwykle szybkiego Amerykanina. 

Udana akcja gwiazdora Jastrzębi nie zniechęciła jednak Orłów. Krytykowany za przeciętne występy Herbert Lee Bynes kapitalnym podaniem obsłużył Adriana Sawickiego, któremu piłka wpadła do koszyczka w polu punktowym Seahawks. Eagles znów prowadzili różnicą dwóch przyłożeń, ale w następnej serii ofensywnej znów dał o sobie znać Angelo Pease. Taran Jastrzębi zmniejszył prowadzenie Eagles po 10-jardowej akcji biegowej. Przed ostatnią odsłoną było 27:20 dla przyjezdnych. 

Kibice Jastrzębi z niepokojem patrzyli na upływający czas. Przy słabo grającej ofensywie każda minuta była niezwykle cenna, zwłaszcza gdy boisko z urazem opuścił Angelo Pease. Jego miejsce za centrem zajął nominalny linebacker Lamonte Gaddis, ale nie potrafił wymanewrować obrony przeciwnika. Micah Brown bezradnie oddawał  futbolówkę w jego ręce, aż nastąpił przełom. Sygnał do walki musiał dać weteran Michał Garbowski. Zawodnik drugiej linii obrony dopadł rywala z piłką w polu punktowym Eagles, dzięki czemu gdynianie mogli dopisać dwa punkty i było już 22:27.  To był punkt zwrotny tego meczu. - Safety w tej sytuacji było lepsze niż przyłożenie, bo Eagles musieli oddać nam piłkę. Oczywiście nie kalkulowaliśmy, ale po tej akcji cały zespół uwierzył w zwycięstwo. Graliśmy dziś poniżej oczekiwań, ale wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. Każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę. Pokazaliśmy charakter – tłumaczy Daniel Piechnik, koordynator defensywy Jastrzębi. 

Paradoksalnie Seahawks zaczęli grać lepiej po zejściu z murawy najlepszego zawodnika - Pease'a. Cetnerowski został zmuszony do wykorzystywania innych zawodników i ofensywa obrońców tytułu nagle nabrała płynności. Idealnym odzwierciedleniem tej tezy była kapitalna akcja Jakuba Mazana, który otrzymał dwa potężne uderzenia tuz po złapaniu piłki, ale i tak utrzymał się na nogach. Dopiero trzeci obrońca powalił na ziemię dawnego skrzydłowego Angels Toruń. - Mazan zdobywa coraz większego zaufanie naszego rozgrywającego, bo prezentuje najwyższy polski poziom. Z każdym dniem coraz lepiej rozumie nasz styl gry, co pozwala mu na pokazanie pełni swoich umiejętności. Do gry włączeni zostali również młodzi skrzydłowi Jakub Leszczyński i Jakub Nowacki. Przechodzimy zmianę pokoleniową w korpusie skrzydłowych i dajemy do zrozumienia, że u nas pewniaków do miejsca w składzie nie ma – tłumaczy Piechnik. 

Gdy do końca zostało 15 sekund Seahawks znajdowali się zaledwie jard od pola punktowego Eagles. Wtedy Micah Brown zdecydował się na solową akcję, która przesądziła o końcowym rezultacie. Orły miały jeszcze szansę, ale rzut rozpaczy Herberta Lee Bynesa zbił Maciej Siemaszko. Weteran po raz drugi z rzędu postawił kropkę nad „i” dla mistrzów. Tydzień temu w starciu przeciw Lowlanders dokonał tej samej sztuki. 

- Graliśmy naprawdę dobrze, ale gratuluję Seahawks walki do końca. Ten mecz mógł rozstrzygnąć się w zaledwie dwóch akcjach, ale my poczuliśmy się chyba zbyt komfortowo. To spotkanie pokazało jak piękny może być futbol, chociaż sędziowie rzucili dziś sporo flag. Teraz myślimy o starciu z Panthers Wrocaw. Panuje przekonanie, że są niezwyciężeni, ale każda drużyna ma swoje słabości. Poprzednie wyniki nie grają, a my po prostu musimy wygrać ten mecz – przyznaje Iwański. 

Seahawks do wygranej poprowadziła akcja Michała Garbowskiego. W grze obronnej wspierali go Wiktor Hudyka i Lamonte Gaddis. Z kolei w ataku wyróżniali się Micah Brown oraz Jakub Mazan. Po stronie Eagles dobry występ zanotowali Andre Whyte, Charles McCrea, Łukasz Melerski i Michał Śpiczko. 

Następny mecz Seahawks rozegrają 24 maja w Poznaniu z Kozłami. Warsaw Eagles tego samego dnia podejmą w Warszawie Panthers Wrocław.


Seahawks Gdynia - Warsaw Eagles 28:27 (0:7, 7:6, 13:14, 8:0) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Charlesa McCrea po 22-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa (podwyższenie za jeden punkt Dawid Więckowski) 

II kwarta
7:7 przyłożenie Micaha Browna po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
7:13 przyłożenie Andre Whyte’a po 2-jardowej akcji biegowej 

III kwarta
7:19 przyłożenie Andre Whyte’a po 3-jardowej akcji biegowej
14:19 przyłożenie Angelo Pease’a po 82-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
14:27 przyłożenie Adriana Sawickiego po 24-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa (podwyższenie za dwa punkty Charles McCrea)
20:27 przyłożenie Angelo Pease’a po 9-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
22:27 dwa punkty dla Seahawks po zatrzymaniu rywala w jego własnym polu punktowym
28:27 przyłożenie Micaha Browna po 1-jardowej akcji biegowej
 

Mecz obejrzało 700 widzów. 

MVP meczu: Michał Garbowski (linebacker Seahawks Gdynia)

 

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
51% do 49% (101 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 10 10/0 390 20
2. Seahawks 10 8/2 109 16
3. Lowlanders 10 7/3 111 14
4. Eagles 10 6/4 70 12
5. Husaria 10 4/6 -49 8
6. Steelers 10 3/7 -188 6
7. Sharks 10 1/9 -208 2
8. Kozły 10 1/9 -235 2

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?